09.05.2016

22. Cujo

Hej ;) Podliczyłam wczoraj i "Cujo" jest 36 książką Kinga jaką przeczytałam. Porównanie jakieś tam mam, dzięki czemu nie jest to pozycja na szczycie moich listy ulubieńców, lecz również nie plasuje się ona najniżej.

Tytułowy Cujo to.. pies. Duży bernardyn przypominający potwora. Był miłym, przyjaznym psiakiem, do momentu, w którym zaraził się wścieklizną. Pies staje się żądny krwi i morduje ludzi na swojej drodze.

King ma to do siebie, że niby z głupiego pomysłu, potrafi zrobić arcydzieło. Ta książka jest tego doskonałym przykładem. Chory na wściekliznę pies nie brzmi jak motyw poważnego horroru, jednak możecie mi uwierzyć, że są momenty, w których można dostać gęsiej skórki.

Świetna kreacja bohaterów, a także język utworu. Początek szedł mi opornie, jednak tak po 100 stronie czytałam bez przerwy, do momentu aż ją skończyłam. :) W książce czuć także typowy dla Kinga klimat małych miasteczek, który urzeka mnie przy każdej książce. 

Każdemu, kto jeszcze nie miał okazji zapoznać się z utworem, serdecznie polecam zrobienie tego. :)

30.04.2016

21. Podsumowanie kwietnia.

Hej :) W kwietniu udało mi się przeczytać 6 książek, z czego dwie są mojego ulubionego autora - Stephena Kinga. 

O to książki, które przeczytałam: 

1,2. "Pandemonium" i "Requiem"

Dwie ostatnie części serii "Delirium". Recenzja drugiej części znajduje się tutaj, natomiast o trzeciej części mogę powiedzieć, że jest trochę gorsza od drugiej w moim odczuciu, jednak i tak nie była zła. Serię generalnie bardzo polecam. :)


3. "Plaga samobójców" - recenzja.



4. "Idź, postaw wartownika"


Książka, za którą nie miałam się brać przed przeczytaniem pierwszej części - "Zabić drozda". Wszyscy moi znajomi, którzy czytali obie części, mówią, że ta jest niestety dużo słabsza, ja jednak nie mam takiego porównania i uważam, że książka jest naprawdę dobra.

5. "Historia Lisey"


Książki Kinga generalnie pochłaniam jedną po drugiej i wielbię nad życie, jednak do tej książki musiałam zrobić dwa podejścia. Dawno temu zaczęłam, dotarłam może do 80 strony i nadmiar uczuć głównej bohaterki do męża mnie chyba trochę przytłoczył i odpuściłam sobie czytanie. Po czasie postanowiłam zrobić drugie podejście i udało mi się dotrwać do końca, a historia miłości tego małżeństwa to jedna z piękniejszych jakie czytałam. Nie jest to moja ulubiona książka autora, jednak jest godna polecenia.

6. "Po zachodzie słońca"


Bardzo lubię czytać opowiadania, a te od Kinga wywołują we mnie zawsze sporo emocji. Przeczytałam kilka zbiorów jego opowiadań, moim ulubionym jest "Czarna bezgwiezdna noc", który jest zdecydowanie bezkonkurencyjny i każdy do niego porównuję. Niestety "Po zachodzie słońca" wypada przy nim dosyć słabo. Na 13 opowiadań naprawdę zachwyciły mnie dwa - "Piernikowa dziewczyna" i "N.".

Najgorszą książką tego miesiąca jest "Plaga samobójców", z najlepszą natomiast miałam problem, wybrałam jednak "Pandemonium".



A jak tam Wasz czytelniczy kwiecień?



22.04.2016

20. "Plaga samobójców"

Hej kochani :) Dzisiaj mam dla Was recenzję książki Suzanne Young - "Plaga samobójców", która jest pierwszą częścią cyklu "Program". Książka ostatnio zrobiła się dosyć popularna, więc postanowiłam się z nią bliżej zapoznać.

Samobójstwa stały się chorobą. Nastolatkowie masowo się zabijają. Aby walczyć z epidemią do szkół wdrożono specjalny program. Wszyscy poniżej 18 roku życia są obserwowani z każdej strony przez znajomych, rodzinę i agentów. Najmniejszy objaw depresji może sprawić, że ktoś trafi do kliniki, w której wymarzą mu wszystkie wspomnienia, co ma mu dać nowy, 'zdrowy' początek.

James i Sloane są pewni, że już tylko przy sobie mogą czuć się swobodnie i mówić o swoich prawdziwych uczuciach i lękach. Uważają, że ich prawdziwa miłość przetrwa wszystko. Tylko czy uda im się pokonać depresję? Czy uda im się zachować jakiekolwiek wspomnienia? Czy odbiorą im ich miłość? 

Aby poznać odpowiedzi na te pytania musicie przeczytać książkę. Przyznajcie, że po raz kolejny pomysł na fabułę jest fenomenalny. Mam wrażenie, że czytam ostatnio bardzo dużo książek, w których pomysł jest genialny, jednak wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Podobnie jest z tą książką. Zabrakło mi w niej zdecydowanie akcji. Niby coś się działo, ale jakichś zwariowanych, trzymających w napięciu zwrotów nie było. Jest to taka typowa młodzieżówka, skupiająca się raczej na emocjach i uczuciach, pomiędzy gdzieś wplatając walkę z jakimś wyższym systemem. Bardzo dobrze autorka przedstawiła relację między Jamesem a Sloane, chociaż czasami nadmiar emocji był dla mnie zbyt przytłaczający. 

Na duży plus język książki. Jest napisana lekko i przyjemnie, więc udało mi się przebrnąć przez nią, jednak nie wiem czy zdecyduję się na drugą część. Myślę, że w podsumowaniu miesiąca będzie to najgorsza książka jaką przeczytałam.

08.04.2016

19. "Pandemonium"

"Pandemonium" Lauren Oliver jest drugą częścią trylogii "Delirium". Pierwszą część przeczytałam bardzo dawno temu i miałam lekkie wątpliwości, czy mimo to uda mi się przeczytać drugą część tak, by zrozumieć o co w niej chodzi. Udało się i myślę nawet, że "Pandemonium" spokojnie można czytać jako samodzielną książkę.

Znajdujemy się w świecie, w którym miłość uznawana jest za chorobę i jest ona leczona. Pozbawia się ludzi wszelkich emocji i uczuć. Lenie i Alexowi udaje się uciec stamtąd, jednak chłopak ginie, a Lena zostaje pozostawiona sama sobie w głuszy. Odnajduje ją ruch oporu, do którego się przyłącza i walczy wraz z nim. 

W zeszłym miesiącu czytałam książkę autorki - "Panikę" - która bardzo mnie rozczarowała i obawiałam się, że z tą pozycją może być podobnie, na szczęście tak nie było!

Lena jest zaradna, silna, inteligentna i jest jedną z tych bohaterek w książkach, które się podziwia, szanuje i lubi.
Poznajemy również wielu nowych ciekawych bohaterów, jak na przykład Juliana, który powinien być śmiertelnym wrogiem... mimo to, staje się kimś kompletnie innym. Lena musi dokonywać wyborów, uważać komu ufa, a także radzić sobie z uczuciami, których doświadcza.

Pomysł na fabułę, w której miłość jest zakazana i usuwa się ją specjalnym zabiegiem naprawdę mi się podoba i chętnie wkroczyłam w ten świat. Bardzo podoba mi się również okładka książki, urzekł mnie kwiat znajdujący się na niej. Książkę czyta się lekko i szybko, a jedynym minusem jest to, że łatwo przewidzieć dalszą akcję, jaka się wydarzy. Zakończenie też nie było dużym zaskoczeniem, co nie zmienia faktu, że bardzo chętnie sięgnę po trzecią część trylogii i Wam również polecam do zapoznania się. :)

06.04.2016

18. Podsumowanie marca.

W marcu udało mi się niestety przeczytać tylko 5 książek, nad czym bardzo ubolewam, także w kwietniu zabieram się ostro za czytanie. Oto książki, które przeczytałam:

1. "House of Cards. Ostatnie rozdanie." - Michael Dobbs

- Doskonałe uwieńczenie trylogii o politycznym świecie pełnym intryg. Myślę, że jest to najlepsza książka jaką udało mi się przeczytać w marcu.
Recenzja tutaj













2,3 - "Starter" i "Ender" - Lissa Price
- recenzja



4. "Panika" - Lauren Oliver

- Jest to książka, w której rozgrywa się gra - Panika, w której najważniejszy jest strach i pokonywanie własnych słabości, a do wygrania jest duża suma pieniędzy, która każdemu nastolatkowi umożliwiłaby wydostanie się z miasta. Bohaterowie są nudni, ich poczynania kompletnie głupie, a sam pomysł gry całkowicie bez sensu. Dawno nie rozczarowałam się tak bardzo książką i jest to zdecydowanie najgorsza książka tego miesiąca.

5. "Zero" - Marc Elsberg

- Jest to książka, której trochę się obawiałam, ponieważ nie jest to dokładnie mój klimat, a komputerowy świat, sieci, drony i internet, to bardziej klimaty mojego chłopaka niż moje, jednak udało mi się odnaleźć w tej powieści. Bałam się, że terminologia okaże się dla mnie zbyt trudna, jednak wszystko jest całkiem zrozumiale wytłumaczone. Sam wątek fabularny również całkiem przyjemny w odbiorze, jestem naprawdę miło zaskoczona.

18.03.2016

17. "Starter" i "Ender ~ Lissa Price

Hej kochani :) Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją dwóch książek, duologii Lissy Price - „Starter” i „Ender”.
 Akcja książek dzieje się rok po wojnie bakteriologicznej. Całe społeczeństwo składa się z nastolatków – Starterów i starych – Enderów, ponieważ jako jedyni oni dostali szczepionki, dzięki którym przeżyli wojnę. Wszystkie osoby pomiędzy 20 a 60 rokiem życia nie żyją. Główną bohaterką jest Callie, której rodzice zmarli, jedynym żyjącym krewnym jest jej młodszy brat Tyler. Ma również przyjaciela Michaela. Nie mają dziadków – Enderów, więc błąkają się walcząc o przetrwanie. Jedyną szansą na uzyskanie dużych pieniędzy jest udanie się do banku ciał, gdzie montują specjalny neurochip, dzięki któremu tracisz świadomość, a ktoś inny ją przejmuje i steruje Twoim ciałem. 

Książki osadzone są w bardzo ciekawym świecie, pomysł na fabułę jest zdecydowanie jednym z najoryginalniejszych z jakimi miałam okazję się zapoznać. Starzy ludzie w ciałach młodych osób są z pewnością kreatywnym pomysłem, czymś z czym jeszcze nie mieliśmy doczynienia.


Callie jest bohaterką waleczną, która została postawiona w sytuacji, w której nikomu nie może ufać, a każdy chce poznać działanie chipu umieszczonego w jej głowie. Jest ona bardzo wyrazistą postacią i bohaterką, którą da się lubić. Przy innych postaciach zabrakło mi niestety tej wyrazistości, i mimo że byli głównymi bohaterami, nie poczułam z nimi żadnej więzi.

Obie części zawierają sporo zwrotów akcji, kilka nawet całkiem zaskakujących, także nie powinniście się nudzić w trakcie czytania, ja na pewno się nie nudziłam. Pierwsza część bardzo mi się podobała, co do drugiej mam już trochę więcej zastrzeżeń. Zakończenie kompletnie mnie nie usatysfakcjonowało, bardzo dużo wątków nie zostało wyjaśnionych i czuję ogromny niedosyt. Jedno z gorszych zakończeń jakie w życiu przeczytałam. W książkach możemy wyłapać również sporo nieścisłości, które jednak nie wpłynęły jakoś bardzo na odbiór książki.

Nie są to pozycje z najwyższej półki, ale myślę, że warto przeczytać chociażby dla nietuzinkowej fabuły i świetnie wykreowanego świata po wojnie.

06.03.2016

16. "House of cards. Ostatnie rozdanie."

Hej kochani :)

Właśnie rozpoczął się czwarty sezon jednego z moich ulubionych seriali - „House of cards”, więc dzisiaj podzielę się z Wami recenzją ostatniej części trylogii, na podstawie której powstał serial. Dwie pierwsze części są cudowne i serdecznie polecam zapoznanie się z tym politycznym światem, każdemu kto jeszcze nie miał okazji.



„DO CZEGO ZDOLNA JEST GRUPA TRZYMAJĄCA WŁADZĘ, KTÓRA OBAWIA SIĘ UTRATY KONTROLI?
FRANCIS dzięki swojej przebiegłości i bezwzględnym wybiegom wygrał wszystko, co na scenie politycznej było do wygrania. Dla niego to jednak wciąż za mało. Tylko miesiące dzielą go od tytułu najdłużej urzędującego premiera Wielkiej Brytanii. Wyniki sondaży są jednak coraz gorsze. Groźba utraty władzy staje się realna. Francis musi posunąć się dalej niż kiedykolwiek, by nie utracić swojej pozycji. Nawet niebezpieczny pomysł wywołania międzynarodowego konfliktu stanie się opcją wartą zaryzykowania…”


Postać Francisa Urquarta jest jedną z najlepiej wykreowanych postaci książkowych jakie znam. Taką, obok której nie można przejść obojętnie. Ma potęgę, siłę, władzę i reprezentuje ją w sposób, który budzi ogromny szacunek. Nikt nie musi go lubić, kochać, ale zawsze będzie pod wrażeniem tego jak reprezentuje siebie i kraj. Osiągnął ogromnie wiele swoją bezwzględnością, jednak starzeje się. Czy da radę przetrwać kolejne wybory, kiedy cała społeczność mówi, że osiągnął już wszystko co mógł brytyjski premier i pora na nową krew? Na jego emeryturę. Francis się nie podda, to mogę Wam obiecać, ale czy osiągnie cel? Jak zapisze się w kartach historii?

Przez pierwszą połowę książki polityk, dumający nad swoim starzeniem nie robił na mnie wrażenia i generalnie myślałam, że będzie to najgorsza część serii, jednak w drugiej połowie moje nastawienie się zmieniło. Jest to naprawdę świetne uwieńczenie trylogii. Francis intryguje, dużo ryzykuje i tak sprawnie operuje politycznym, że nawet na osobie nie zainteresowanej polityką, zrobi to wrażenie. Końcówka jak dla mnie jest mistrzowska w każdym calu.

W książce mamy okazję zapoznać się z konfliktami Cypru i Turcji, których historia nierozłącznie łączy się z historią naszego premiera. Poznajemy trochę nowych zwyczajów i kultury, co mnie osobiście bardzo zainteresowało, chociaż momentami bardzo denerwowało mnie przeskakiwanie z perspektywy jednej osoby, do drugiej.

Mimo wszystko trzecia część jest słabsza od poprzednich, bo premier walczy tutaj z ubiegającym czasem i jest to książka, w której jest więcej przemyśleń niż brutalnej, politycznej akcji, jednak każdy kto przeczytał dwa poprzednie tomy, musi się koniecznie zapoznać i z tym! :)

01.03.2016

15. Podsumowanie lutego :)

Hej kochani :) Dzisiaj zapraszam Was na podsumowanie lutego. Luty miał być miesiącem, w którym przeczytam więcej książek niż w styczniu, ponieważ miałam ferie, jednak okazało się, że niestety miałam jeszcze mniej czasu, ponieważ robię prawo jazdy i książek jest tylko 6, a recenzji tutaj pojawiło się 4. 

Są to książki:

- Sukkub ~ Edward Lee
- Pan Tadeusz ~ Adam Mickiewicz - której recenzję postanowiłam Wam zdecydowanie oszczędzić, naprawdę ciężko zrecenzjować epopeję narodową, a czytałam ją dosyć pobieżnie i w sumie nie wiem jak ją ocenić.

- Metro 2035 ~ Dmitry Glukhovsky - Recenzji również nie było, ale mogę Wam powiedzieć, że jest to naprawdę dobre zakończenie historii Stalkera Artema, zdecydowanie utrzymane w klimacie poprzednich części, jednak jak dla mnie było tam zdecydowanie zbyt dużo polityki i trochę męczyłam się z czytaniem.

- Wielki Marsz ~ Stephen King
- Marsjanin ~ Andy Weir
- Druga szansa ~ Katarzyna Berenika Miszczuk

Najlepszą książką tego miesiąca był "Wielki Marsz" Stephena Kinga, który gości dumnie w mojej biblioteczce. Mimo, że był najcieńszą z książek, które przeczytałam w tym miesiącu, oczarował mnie każdą stroną.



Najgorszą książką, mimo mojego uwielbienia do autorki, była "Druga Szansa" pani Miszczuk. Nie jest to naprawdę zła książka, jednak w tym miesiącu czytałam o wiele lepsze pozycje.


A jak Wasz luty?

23.02.2016

14. "Druga szansa"

Hej :) Katarzyna Berenika Miszczuk zachwyciła mnie serią „Ja Diablica” i „Wilk”, dlatego generalnie oczekiwania co do książki „Druga szansa” miałam bardzo duże. Niestety trochę się rozczarowałam.

Julia budzi się i nie pamięta niczego ze swojego życia, swojego imienia, rodziców, nie rozpoznaje swojego odbicia w lustrze. Dowiaduje się, że w pożarze zginęli jej rodzice, ona została poważnie ranna w głowę i znajduje się teraz w ośrodku „druga szansa”.

Julka generalnie przez całą książkę zastanawia się co jest prawdą, a co kłamstwem. Czy jej terapeutka mówi jej prawdę, skoro ona przypomina sobie kompletnie inne szczegóły ze swojego życia, niż te o których mówi jej pani Morulska? Dlaczego nikt z przebywających w ośrodku nie ma żadnej rodziny? Julka słyszy głosy, szepty i nie wie w co wierzyć. Nie może ufać nikomu, nawet samej sobie.

Książce nie można na pewno odmówić klimatu. Jest groza, jest tajemnica, mnóstwo wątpliwości i bardzo dużo akcji. Świetnie wykreowane postacie, szczególnie Julki i Adama. Wątek miłości jest minimalny i jest raczej dodatkiem. Dobrze przemyślana fabuła, jednak ja gdzieś już w połowie książki domyśliłam się zakończenia. Trochę dedukcji i wszystko było bardzo oczywiste. Końcówka jest bardzo naciągana, jak gdyby autorka chciała nas na siłę szokować.

Nie jest to wybitna książka, więc raczej nie będę jej poświęcać więcej słów. Nie trzeba się nad nią za dużo zastanawiać, nie jest to książka, po której nie potrafimy spać nocą, dlatego bardziej doradzałabym Wam przeczytanie innych książek autorki, jednak myślę, że ta pozycja spodoba się wszystkim fanom książek psychologicznych, szpitali psychiatrycznych i powieści o nastolatkach.

Jak dla mnie to takie 6/10.