09.05.2016

22. Cujo

Hej ;) Podliczyłam wczoraj i "Cujo" jest 36 książką Kinga jaką przeczytałam. Porównanie jakieś tam mam, dzięki czemu nie jest to pozycja na szczycie moich listy ulubieńców, lecz również nie plasuje się ona najniżej.

Tytułowy Cujo to.. pies. Duży bernardyn przypominający potwora. Był miłym, przyjaznym psiakiem, do momentu, w którym zaraził się wścieklizną. Pies staje się żądny krwi i morduje ludzi na swojej drodze.

King ma to do siebie, że niby z głupiego pomysłu, potrafi zrobić arcydzieło. Ta książka jest tego doskonałym przykładem. Chory na wściekliznę pies nie brzmi jak motyw poważnego horroru, jednak możecie mi uwierzyć, że są momenty, w których można dostać gęsiej skórki.

Świetna kreacja bohaterów, a także język utworu. Początek szedł mi opornie, jednak tak po 100 stronie czytałam bez przerwy, do momentu aż ją skończyłam. :) W książce czuć także typowy dla Kinga klimat małych miasteczek, który urzeka mnie przy każdej książce. 

Każdemu, kto jeszcze nie miał okazji zapoznać się z utworem, serdecznie polecam zrobienie tego. :)