31.12.2015

1. "Worek Kości"

Wiedziałam, że jeżeli moja przygoda z pisaniem recenzji powróci, to po przeczytaniu tej książki Kinga, ponieważ podobnie jak główny bohater, miałam blokadę pisarską. Jego powód był jednak bardziej usprawiedliwiony, ponieważ stracił żonę. Zastanawiam się właśnie czy lepiej mieć złe usprawiedliwienie, czy nie mieć żadnego.

"Worek kości" jest jedną z ponad 30-stu książek króla grozy jakie przeczytałam, więc mam porównanie i sądzę, że to jedna z jego najlepszych powieści.

Mamy tutaj historię, która łączy ze sobą elementy paranormalne, ze zwykłą powieścią obyczajową. Mamy opowieść dziejącą się w małym miasteczku, nad najbardziej klimatycznym jeziorem świata. Mamy tutaj pisarza, którego po śmierci żony zaczynają dręczyć duchy i zjawiska, które trzeba wyjaśnić. Jedynym sposobem na wyjaśnienie jest odkrycie tajemnic, które przed laty działy się w okolicach jego domu.. Trzeba pamiętać, że miasteczkowe tajemnice sięgają zazwyczaj pokoleń.


"Życie domów płynie trochę odmiennym, wolniejszym nurtem czasu niż życie ich właścicieli. W domu, szczególnie starym, przeszłość jest zawsze na wyciągnięcie ręki."



Pierwsze stron książki to trochę takie wprowadzenie czytelnika w sytuację i może trochę przynudzać, bo rzeczywiście cała akcja jest w dalszej części, lecz bez tego wstępu nie będziemy w stanie tak bardzo współodczuwać emocji głównego bohatera.




Świetnie wykreowana postać głównego bohatera - przez całą książkę odczuwałam z nim radość, smutek, samotność, cierpienie i strach. Ogrom strachu. Mogę Wam obiecać, że po przeczytaniu tej książki będziecie się bać. Król umiejętnie serwuje nam strach tak, byśmy przewijali stronę za stroną, pragnąc więcej.

Jeżeli pragniecie silnych emocji, przeczytajcie tę książkę.




Dodatkowo mamy tutaj jedną z najpiękniejszych okładek książek, jakie widziałam :) I jak tu nie oceniać książki po okładce? 
Myślę, że powrót bloga będzie takim moim małym postanowieniem noworocznym. Trzymajcie kciuki :)