205. „Szepty przeszłości”

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Novae Res miałam możliwość przeczytać debiut literacki autorstwa Mileny Breś o tytule "Szepty przeszłości".


Nastoletnia Miriam wylądowała w szpitalu psychiatrycznym, z którego wyciągnął ją jej dziadek i zabrał do siebie do domu. Postawił jednak warunek, którym jest pójście do szkoły, mimo że Miriam od dzieciństwa miała lekcje indywidualne, ponieważ bała się ludzi z powodu pewnego wydarzenia, które miało miejsce w przeszłości. Pójście do szkoły zmusi ją do skonfrontowania się ze wszystkimi problemami i lękami, jakie dziewczyna ma.


Jest to bardzo ciekawa pozycja. Porusza wiele nastoletnich problemów, zarówno psychicznych, jak i tych z rodzicami, czy przyjaciółmi. Pokazuje jak pokonywać lęki i walczyć ze swoimi słabościami. Generalnie wszystko byłoby okej, ale nie podobał mi się sposób, w jaki został przedstawiony szpital psychiatryczny - jako miejsce, w którym krzywdzi się ludzi. Koniec końców z problemami psychicznymi jakie miała, Miriam radziła sobie sama, ewentualnie ze wsparciem przyjaciół. No czuję tu delikatny zgrzyt. Jeśli jest to książka kierowana do młodzieży, to jednak lepiej by było pokazywać, że pomoc psychiatry jest czymś ważnym. Oprócz tego, jest to udany debiut. Czyta się tę powieść naprawdę lekko i dobrze. Naprawdę fajnie pokazuje, jakie trudności mogą mieć nastolatkowie z problemami psychicznymi, próbujący odnaleźć się w społeczeństwie. Myślę, że autorce łatwo było się wczuć w sytuację nastolatków, ponieważ napisała tę książkę w wieku 18 lat, więc wydaje się być na bieżąco z problemami jakie mają teraz miejsce w liceach. Polecam, mimo drobnych zgrzytów, jakie odczułam podczas czytania. Sądzę, że ta książka szczególnie powinna się przydać rodzicom nastolatków. ;)

Komentarze

  1. Mi niestety zdecydowanie mniej się podobała. Rozumiem, że to debiut i w dodatku napisany w młodym wieku, ale tempo było dla mnie za szybkie, a relacje spłycone. A po samym najważniejszym wątku, czyli choroby psychicznej oczekiwałam czegoś znacznie lepszego. No, ale żeby nie być już taką krytyczną, powiem, że podobało mi się opisanie emocji i tego jak się czuła :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam tę książkę i choć miałam do niej pewne zastrzeżenia, to ostatecznie również ją polecam. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka porusza bardzo ważny temat. Dobrze, że takie publikacje są wydawane.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie, że piszesz o debiutach- to ważne by mówić o nich głośno. Trochę nie moja tematyka, ale w sumie sam pomysł ciekawy...
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

75. „Pozamiatane”

107. „Związki - instrukcja obsługi”

160. Bookworm Cabin