3. "Cierpienia młodego Wertera"

Jestem na takim etapie kształcenia, że szkolne lektury to trochę mój świat, a że wkroczyłam właśnie w epokę romantyzmu, to będę przedstawiać Wam lektury tej , które czytałam z wielką przyjemnością, i te które zbyt wiele radości mi nie dostarczyły.

„Cierpienia młodego Wertera” niestety zaliczają się do tej drugiej kategorii. Romantyzm jest epoką, w której króluje motyw nieszczęśliwej miłości, co doskonale w tej książce widać. Nieodwzajemniona miłość cudownej Lotty, która na domiar złego jest zaręczona, doprowadza Wertera na skraj wytrzymałości psychicznej. Doskonale widzimy jak główny bohater zatraca się w tej miłości, która w końcowym rozrachunku okazuje się dla niego tragiczna.

Książka jest bardzo krótka i gdyby nie to, że dałam radę spokojnie ją przeczytać w dwie godziny, to pewnie przerwałabym ją w trakcie. Nadmiar emocji Wertera przytłacza czytelnika i naprawdę ciężko przez nie przebrnąć. Jedynym plusem dla mnie było to, że jest to powieść epistolarna – czyli w formie listów do jego najlepszego przyjaciela - co sprawia, że kompozycja jest przejrzysta i gdyby nie absurdalnie męcząca treść, to czytałoby się przyjemnie.



Osobom, które nie muszą czytać tego obowiązkowo, książki raczej nie polecam.

Komentarze

  1. Za rok czy dwa pewnie ta książka będzie moją lekturą, ale słyszałam o niej wiele dobrego i sądzę, że mogłaby mi się spodobać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również przeczytałam tę książkę tylko ze względu na to,iż była ona moją lekturą ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ugh, nie przepadam za romantyzmem. Idee tej epoki do mnie nie przemawiają, a już szczególnie motyw nieszczęśliwej miłości. A książki nie czytałam. Ogarnęłam tylko ostatni list do Lotty, bo był mi potrzebny do napisania interpretacji ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. to też była moja lektura i też ją przeczytałam;p
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  5. Szczerze mówiąc, o ile pamiętam, nie udało mi się doczytać jej do końca (shame on me) :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Romantyzm nigdy nie był moją ulubioną epoką. Z jednej strony współczuję przymusu czytania lektur, ale z drugiej strony zazdroszczę motywacji. To właśnie teraz masz okazję poznać największych klasyków. :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Też omawiałam ją w szkole, rzeczywiście ciężko przebrnąć ;)
    http://soelliee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Jedna z nudniejszych lektur szkolnych.

    OdpowiedzUsuń
  9. Eeh, niby klasyk i wypada znać, ale przez nie osoby czytające tylko lektury jeszcze bardziej się zniecęcają :/

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham tę książkę, to jedna z przyjemniejszych lektur w moim odczuciu :D.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

41. „Migracja” - recenzja przedpremierowa

25. „Początek”

24. „Słońce i jej kwiaty”