102. "Baśniarz"

"Baśniarz", którego autorką jest Antonia Michaelis, chodził za mną bardzo długo, a kiedy w końcu stwierdziłam, że jest dobry moment na przeczytanie, to okazał się już wszędzie niedostępny. Przetrząsnęłam jednak internet i udało mi się go zdobyć, z czego ogromnie się cieszę, ponieważ historia pewnego Baśniarza jest opowieścią, której długo nie zapomnę. 

Najpiękniejsze są te książki, do których opisania nie potrafię znaleźć słów. Takie, które się przeżywa całym sobą. Takie, które wiercą głęboką dziurę w sercu i pozostawiają pustkę po przeczytaniu. Taką książką właśnie jest "Baśniarz". Żałuję, że nie możecie poczuć tego, co czuję ja, ponieważ ilu słów bym nie użyła, nie jestem w stanie oddać tego, co autorka potrafi wywołać w czytelniku. 


Mogłoby się wydawać, że jest to typowa młodzieżówka. Anna - grzeczna dziewczyna, z dobrego domu i Abel - zły chłopak, który kompletnie do Anny nie pasuje, a jednak zakochują się w sobie. To, co z pozoru wygląda tak typowo, jest tutaj jedną z najbardziej niezwykłych historii jakie czytałam. A wszystko zaczęło się od lalki.. Lalki, którą Anna znalazła, a która okazało się, należy do Abla, a właściwie do jego młodszej siostry. Anna zafascynowana postacią chłopaka, który w szkole słynie ze sprzedaży narkotyków, postanawia śledzić go i jego siostrę Michi i przypadkowo słyszy kawałek baśni.. baśni o Małej Królowej, która tak łudząco przypomina rzeczywistość. Baśni, która przeplata się z rzeczywistością nawet w krwawych momentach. Gdzie kończy się baśń, a zaczyna rzeczywistość?

Jest to książka kierowana do młodzieży, chociaż jestem pewna, że starsi czytelnicy również odnajdą w niej coś wartościowego. Coś przeszywająco smutnego. Dużo cierpienia. Walkę o możliwość istnienia. 

Nie spodziewałam się tego, ale "Baśniarz" trafia na listę moich ulubionych książek, a lista ta nie jest długa. Wycisnął ze mnie naprawdę ogrom emocji. Jestem już kilka dni po przeczytaniu tej książki, a ta historia ciągle do mnie wraca. Anna była zwyczajną dziewczyną, jednak była wspaniałym tłem dla Abla, nad którego postacią nadal się zastanawiam. Analizuję małe elementy, zastanawiam się jak pewne doświadczenia mogą wpływać na zachowanie człowieka. Czy ta historia musiała się tak skończyć? Czy mogło stać się inaczej? Czy to zakończenie jest w jakikolwiek sposób szczęśliwe? Autorka wywołuje w nas wiele sprzecznych emocji. Zmusza do zastanowienia, czy naprawdę niektóre rzeczy się dzieją na świecie? Jak w jednej historii może się znaleźć tak wiele smutku? Próbuję sobie odpowiedzieć na te pytania cały czas i pewnie będę jeszcze długo to robiła. Rzadko wracam do książek, ale do tej pewnie wrócę jeszcze nie raz. Poruszyła we mnie coś, o czego istnieniu nie miałam pojęcia. Tak bardzo współczułam bohaterom i tak bardzo im kibicowałam. 

Szczerze polecam poznanie tej pozycji każdemu, musicie jednak liczyć się z tym, że złamie Wam serce. 


Komentarze

  1. Pamiętam, że ta książka zrobiła na mnie duże wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię gdy przeczytane historie pozostają w nas na dłużej

    OdpowiedzUsuń
  3. Recenzja naprawdę dobra. Przekonałaś mnie do tej pozycji. Zapisuję na listę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Też długo chorowałam na ,,Baśniarza", a potem jakoś o nim zapomniałam :O Koniecznie muszę sięgnąć po tę książkę!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta książka jest wspaniała! Czytałam ja dobre kilka lat temu, ale nadal ja pamiętam! Aż chciałoby się ją sobie odświeżyć ;P

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
  6. Super, chyba tez sie skusze :) pozdrawiam i zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Naprawdę ciekawa recenzja ^^ o książce nie słyszałam ale chyba sięgnę po twojej recenzji :)
    Zapraszam na mojego nowo otwartego bloga trapped-in-book.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

69. „Poradniki oraz inne opowiadania z humorem”

75. „Pozamiatane”

41. „Migracja” - recenzja przedpremierowa