106. „Ugly love”

Jak zapewne już wiecie, książek Colleen Hoover zdarzyło mi się przeczytać dość sporo. Mimo że większość jej książek jest kierowana do młodzieży, to z jednym wyjątkiem, ale zazwyczaj do mnie głębiej docierają. Natrafiłam ostatnio w bibliotece na jej "Ugly love", więc postanowiłam sprawdzić, jak na mnie wpłynie ta pozycja.


Mamy tutaj postać Tate, która studiuje pielęgniarstwo i musi na jakiś czas wprowadzić się do swojego brata Corbina. Poznaje ona jego najlepszego przyjaciela Milesa w dość specyficznych okolicznościach. Bardzo ich do siebie ciągnie, jednak w Milesie widać pewien rodzaj cierpienia i dość tajemniczo dla ich relacji postawił zasadę, żeby nie rozmawiali o przeszłości i przyszłości. Jak długo Tate wytrzyma w takiej fizycznej relacji? Jak potoczą się ich wspólne losy? Czy Miles przepracuje swoją przeszłość, aby otworzyć się na Tate? Dużo pytań, na które odpowiedzi łatwo można przewidzieć już przed rozpoczęciem czytania.

Wydarzenia dzieją się tutaj na zmianę - raz z perspektywy tego co dzieje się teraz, a raz z perspektywy tego, co działo się w życiu Milesa 6 lat wcześniej. Muszę przyznać, że jego wydarzenia z przeszłości, mimo że mogłyby być trochę bardziej pogłębione, to były szalenie interesujące. Możemy zobaczyć proces jaki zaszedł w Milesu przez te lata i jak niektóre wydarzenia z jego życia wpłynęły na to, jak zachowuje się teraz. Jest on zdecydowanie najlepszą postacią z tej książki. Tate jakoś nie wywołała we mnie aż takiego pozytywnego wrażenia, była dość nijaka, nie kibicowałam jej jakoś bardzo w tej relacji.


Opracowałam sobie już skalę, kiedy książka Colleen Hoover jest naprawdę świetna - tą skalą jest ilość mojego płaczu podczas czytania. I tak "November 9" czy "Wszystkie nasze obietnice", którą czytałam w zeszłym miesiącu, wydobyły ze mnie w kluczowych momentach potok łez. Podczas lektury "Ugly love" nie płakałam. Nie znaczy to, że jest to zła książka, jest naprawdę dobra, ale brakuje jej tej dawki emocji, do której autorka nas przyzwyczaiła. Było w tej książce bardzo dużo scen seksu, które uważam, że w jakiejś części mogłyby zostać zamienione na wątki pokazujące bardziej pogłębiony proces zżywania się ze sobą głównych postaci. Niby chemia między nimi była, ale schemat, w którym Miles wyjeżdzał, wracał, uprawiali dziki seks, a później znowu się od niej odsuwał, w pewnym momencie aż prosi się o jakieś urozmaicenie. 

Książki Hoover zawsze ratuje końcówka, która ma być trochę wstrząsająca i ta trochę taka była, chociaż gdzieś tam w połowie książki domyślałam się skąd wzięły się takie zachowania Milesa.

Podsumowując, nie jest to książka wybitna, nie jest też tragiczna. Kierowana raczej do starszej młodzieży, ze względu na sporo erotycznych scen, które zdecydowanie zostały napisany ze smakiem, bez wulgarności. Miałam do tej pozycji sporo zastrzeżeń, ponieważ oczekiwania w stosunku do autorki mam dość spore. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to lekki i przyjemny w czytaniu romans, który warto mieć na uwadze. Ja nie żałuję jego przeczytania, chociaż mam nadzieję, że niedługo trafię na trochę lepsze pozycje autorki. ;)

Komentarze

  1. Przeczytałam wyłącznie dwie książki pani Hoover ("Ugly love" była tą drugą) i muszę przyznać, że nie przemawia do mnie styl tej autorki, nie potrafię się wczuć w historie jej bohaterów i denerwują mnie tragedie ich dotykające ;). Nie polubiłam się z jej twórczością, ale mam jeszcze jej 3 książki na półce (prezent), które przeczytam i pewnie sprzedam albo komuś oddam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam do czynienia z tą autorką ale...ja nie lubię płakać ogólnie, a podczas czytania to już w ogóle, więc...nie dla mnie;)))
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie się kochana podobała. 😊

    OdpowiedzUsuń
  4. To chyba nie dla mnie, też myślę, że z książkami Hoover jest różnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie niestety ta książka niezbyt się podobała :( Aż żałuję, że była jedną z pierwszych przeczytanych tej autorki ... Za sobą mam też jej Pułapkę uczuć, która dla mnie też niestety była bardzo przeciętna. Jakoś źle dobrałam sobie lektury na początek :/. Mam nadzieję, że kolejna powieść Hoover, której dam szansę zdoła zatrzeć to niedobre wrażenie :)

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam, była całkiem spoko :D
    ~Pola
    www.czytamytu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam okazji czytać książek tej autorki, ale prawdę powiedziawszy nie wiem, czy tego typu romanse to "mój" gatunek literatury :>

    OdpowiedzUsuń
  8. Twórczość autorki muszę w końcu koniecznie poznać, bo wiele już słyszałam o jej książkach. Tę również mam w planach. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. O kurcze, a jak napisałaś, że tym razem to coś dla dorosłych to juz myślałam, że mam idealnego kandydata na początek znajomości z Panią Hoover. A tu klops...

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak dla mnie to była słaba książka. Bardzo mnie rozczarowała. Pisana na siłę tylko dla końcówki.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo mi się podobała ta książka! Jedna z moich ulubionych od Hoover <3

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie jestem do końca przekonana czy jest to ksiązka w moim guście :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

69. „Poradniki oraz inne opowiadania z humorem”

75. „Pozamiatane”

41. „Migracja” - recenzja przedpremierowa