118. „Kim byłbym bez Ciebie?”

W tym miesiącu, za sprawą książki "Apartament w Paryżu", miałam okazję poznać twórczość autora Guillaume Musso. Zaintrygowała mnie, dlatego postanowiłam iść za ciosem i przeczytać jeszcze jedną jego książkę, w której oprócz elementów sensacji i romantyzmu, pojawi się jeszcze element fantastyczny, z którego autor jest znany. Wybór padł więc na tytuł: "Kim byłbym bez Ciebie?".



Na samym wstępie dowiadujemy się o dwóch bohaterach - Martinie i Gabrielle. Pewnego lata w 1995 roku los ich połączył, a następnie rozdzielił. Autor komunikuje nam, że dla niej to była pierwsza miłość, a dla niego ostatnia. Następnie, cała akcja książki dzieje się już kilkanaście lat później. Martin jest policjantem. Ściga pewnego złodzieja obrazów, który od lat wymyka się wszystkim. Jego ślad zaprowadzi Martina do Kalifornii, gdzie Martin lata wcześniej pożegnał się z Gabrielle..

Po pierwsze, nie czytajcie opisu z tyłu książki. Nigdy nie potrafię zrozumieć, jak ktoś może pisać opis, spojlerując pół książki. Ja trochę zepsułam sobie przez to czytanie, bo łatwo było mi przewidzieć jak wszystkie wydarzenia w książce się połączą. A szkoda, bo odkrywanie tajemnic tej lektury z pewnością byłoby dla mnie ogromną przyjemnością.



Trochę nie rozumiem zachowania głównych bohaterów w młodości. Jest dla mnie bardzo naciągane to w jaki sposób zakończyła się ich znajomość, i że przez lata żadne z nich się do siebie nie odezwało, mimo że nadal o sobie myśleli, a z biegiem czasu możliwości nawiązania kontaktu stały się większe. Oprócz tego, cała historia jest naprawdę ciekawa. Bardzo podobało mi się to, że z pozoru zła osoba, popełniająca złe czyny, została pokazana z drugiej strony i mogliśmy zobaczyć jak wydarzenia z przeszłości na nią wpłynęły. 

Po dwóch książkach zaczynam zauważać pewien schemat twórczości Musso, a mianowicie, że akcja dzieje się zazwyczaj we Francji i w Ameryce, wątek sensacyjny dominuje, a romantyczny jest delikatnie wpleciony, zupełnie nienachalny, a świat widzimy z perspektywy różnych bohaterów. Całkiem mi ten schemat odpowiada. Będę wiedziała, że jeśli zechcę sięgnąć po coś lekkiego, co mnie wciągnie i nie zawiedzie, to zawsze mogę przeczytać coś napisane przez tego autora.

Największe wrażenie zrobił na mnie zdecydowanie wątek fantastyczny, na który czekałam całą książkę i doczekałam się na samym końcu, w bardzo pomysłowym wydaniu. Jestem pod wrażeniem.

Z pewnością "Kim byłbym bez Ciebie?" spodobało mi się bardziej niż "Apartament w Paryżu" i myślę, że mogę polecić Wam tę pozycję na pierwsze spotkanie z autorem. :)

Komentarze

  1. Ja już znam prozę tego autora, ale akurat tej książki nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam jeszcze twórczości autora. Trzeba będzie kiedyś to nadrobić 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Planuję w przyszłości sięgnąć po tę książkę. 😊

    OdpowiedzUsuń
  4. ojj ja też nie raz się przejechałam czytając wcześniej opis :D Wiadomo - nie znałam całej fabuły, ale tak jak wspomniałaś; warto co nie co przewidzieć :)
    Ja samej książki nie znam, ale lubię takie treści, bo czytałam podobne. Ostatnio na blogach dużo książek fantasy (nie przepadam :p), lecz tą pozycję sobie zapiszę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Twoja recenzja zachęciła mnie bardzo, do sięgnięcia po tę pozycję. Zapisuję sobie tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chętnie przeczytam tę książkę. Lubię twórczość autora. ☺️

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam twórczość Guillaume Musso ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mówisz, że lepsze niż "Apartament..."? I znowu nie jest to typowy romans? W takim razie zapisuję - odkąd przeczytałam "Apartament..." chciałam przeczytać coś więcej, teraz już wiem co :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie czytałam jeszcze nic tego autora, muszę koniecznie nadrobić.
    Co do czytania opisów na okładce, to ostatnio rzadko to robię, biorę w ciemno książki autorów których lubię

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

69. „Poradniki oraz inne opowiadania z humorem”

75. „Pozamiatane”

41. „Migracja” - recenzja przedpremierowa