52. „Niedyskretnik”

Mogę z marszu przedstawić tę książkę jako jedną z najlepszych, które w tym miesiącu czytałam. Miałam niezwykłe szczęście, bo kilka dni wcześniej widziałam ją gdzieś w internecie i byłam bardzo zaciekawiona jej tematyką, a po tych kilku dniach w nowościach w bibliotece udało mi się ją wypatrzeć. Książka ta jest autorstwa Therese Oneill, a jej tytuł to „Niedyskretnik”, co już wskazuje nam, że treści poruszone w niej nie są typowe, ponieważ opiewają na takie tematy, o których na co dzień się mówi. 



Pozycja ta ma na celu przybliżenie nam jak wyglądała sytuacja kobiety w XIX wieku, a szczególnie na jego początku, kiedy kobietom to było niezwykle trudno. Autorka, posługując się różnymi tekstami źródłowymi z tamtego okresu, przedstawia nam serię szokujących ciekawostek na tematy, z którymi w XXI wieku nie mamy najmniejszego problemu, jak na przykład korzystanie z toalety. 

Kobiety nosiły gorsety miażdżące im kości, majtki z dziurą, żeby nie musiały ściągać ogromnej ilości warstw ubrań, tylko mogły bezpośrednio siadać na wiadro. Nie było kanalizacji, gnój na ulicach sięgał kolan. Woda była brudna, zdecydowanie nie nadawała się do picia, przez co wszyscy zapadali na najrozmaitsze choroby. Zamiast papieru toaletowego używano gazet, a do tamowania miesiączki używano praktycznie czegokolwiek. Mogłabym wypisywać tych ciekawostek jeszcze mnóstwo, ponieważ książka ta sprawiła, że utknęła mi ich w głowie ogromna ilość, jednak pozostawię Wam opcję, abyście sami zapoznali się z nimi w trakcie czytania książki, bo warto. 



Status społeczny kobiety, informacje na temat relacji damsko-męskich, diet, kosmetyków, zmarszczek, to jeszcze jedne z wielu, o których się z tej książki dowiemy. 

Autorka zwraca się z humorem, bezpośrednio do swojej czytelniczki, co bardzo mi się spodobało, ponieważ mogłam poczuć pewnego rodzaju więź z nią. Nie ma co ukrywać, książka jest głównie skierowana do kobiet i myślę, że jest to na tyle wartościowa pozycja, że każda z nas powinna do niej sięgnąć sama i docenić to w jakich czasach żyje. Możemy się myć częściej niż raz w miesiącu, prać nasze ubrania, korzystać z normalnej toalety i nie używać trujących środków zamiast kosmetyków. Ja odkąd przeczytałam tę książkę doceniam to wszystko podwójnie. ;) 

Komentarze

  1. Będę miała na uwadze tę książkę. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam tę książkę ale jeszcze jej nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Interesująca pozycja :) Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja pierwsze co o niej słyszę O.o

    OdpowiedzUsuń
  5. Brzmi naprawdę ciekawie, zaintrygowałaś mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. rzeczywiście zapowiada się na ciekawą i pouczającą lekturę :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. O ja Cię zaciekawiłaś mnie bardzo tą pozycją. Po raz pierwszy widzę ją u Ciebie i już wiem, że z przyjemnością ją przeczytam. Super recenzja 😘

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeśli na nią trafię to przeczytam :)
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. To raczej nie jest lektura dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem w takim razie ciekawa tej książki. Zapisałam ją sobie na liście książek, które mam zamiar przeczytać w najbliższym czasie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. W końcu fajny blog o tematyce książek! Na pewno będę zaglądać częściej ;*

    OdpowiedzUsuń
  12. I tutaj pojawia się mój odwieczny problem - nie koniecznie jestem typową babką, nie maluję się, nie używam kosmetyków, a na półce mam antyperspirant - mimo to zaciekawiłaś recenzją, więc kto wie, może się złapię za ową pozycje ;)

    Pozdrowienia!
    rozchelstanaowca.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie słyszałam wcześniej o tej książce. Z chęcią ją kupię, gdy na nią trafię. Lubię czytać takie zbiory ciekawostek, a tak się właśnie zapowiada po Twojej recenzji.

    http://czescjestemmama.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Oh nie, stanowczo książka nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Miałam tę książkę na oku i zamierzam niedługo ją przeczytać :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Myślę, że mogłaby mi się spodobać!

    OdpowiedzUsuń
  17. Jej, nie słyszałam o niej, ale zapowiada się ciekawie. To chyba coś w moim stylu. Jak gdzieś ją dorwę to może się skuszę, ale najpierw muszę przeczytać stosik, który na mnie czeka, a jakoś zabrać się za niego nie mogę :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Faktycznie miałaś dużo szczęścia. Książka w moim guście. Muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mhm, na myśl przychodzi mi trochę Bridget Jones :) myślę, że warta na jeden wakacyjny wieczór ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

41. „Migracja” - recenzja przedpremierowa

69. „Poradniki oraz inne opowiadania z humorem”

75. „Pozamiatane”